Dokładnie 30
czerwca 2011r. w świetlicy Hali Widowiskowo-Sportowej w Kleszczewie
odbyło się ostatnie spotkanie w pierwszym półroczu mam dzieci
niepełnosprawnych i ich dzieci. Celem było
podsumowanie pobytu w Ośrodku Rehabilitacyjno-Wypoczynkowym w
Sarbinowie. Każda mama otrzymała opracowanie ankiety stopnia zadowolenia
z wypoczynku nad morzem. Mimo, że Panie dostrzegły małe mankamenty
działalności Ośrodka to oczekują podobnego wsparcia w przyszłości.
Upoważniły członka Stowarzyszenia „Pomagam” M.Radzimską
do wstępnego zarezerwowania na przełomie maja i czerwca roku 2012
turnusu rehabilitacyjnego w Ośrodku Rehabilitacyjno-Wypoczynkowym
„Kamyczek” w Sarbinowie. Ten Ośrodek Paniom się spodobał podczas
spacerów po Sarbinowie w bieżącym roku, gdyż w jednym budynku mieszczą
się pokoje i sale rehabilitacyjne, czego nie było w „Sophia Bryza”, gdyż
uczestnicy na rehabilitację przechodzili do następnego budynku. Przy
kawie, soku dla dzieci i ciastkach trochę narzekając, trochę okazując
zadowolenie klubowicze spędzili czwartkowe popołudnie. Wspólnie
zaplanowano dla osób niepełnosprawnych w tym dzieci niepełnosprawnych z
osobami towarzyszącymi /45/ wyjazd dwudniowy do stolicy naszego kraju-
Warszawy w drugim półroczu, jako ważne zadanie Klubu Wsparcia.
Stowarzyszenie „Pomagam” podejmie kroki o pozyskanie funduszy na to
przedsięwzięcie i prowadzenie klubu. Bolączką mam dzieci
niepełnosprawnych są specjaliści tacy jak: psychiatra, ortopeda,
laryngolog, którzy spełnialiby nazwę „bardziej humanistycznych,
ludzkich”. Stowarzyszenie w ramach działalności klubu postara się
dokonać rozeznania takich gabinetów, których lekarze z życzliwością i
dużą starannością zajmowaliby się niepełnosprawnymi milusińskimi z
naszego klubu. Przedstawiciele Stowarzyszenia starają się dla
uczestników klubu na najtrudniejszych drogach ich życia znaleźć wygodną
ścieżkę, choć nie jest to łatwe, gdyż tak jest czasem, że „ma się pięć
tysięcy róż i nie znajduje się w nich tego czego się szuka”, ale należy
się cieszyć z tego, że większość akty dobroci przyjmuje z miłością.
M.Radzimska